Bajka o fejsbuku

Raz bocian wiosenkę przywołać chciał szybko,
wdział krwawe rajstopy, dziób rozwarł przed szybką.
(przed szybką, lusterka tam bowiem nie było,
wiadomo, że boćki bez lusterek żyją).
"Niedobrze" - pomyślał - do dzioba zajrzawszy,
bo pustką zionęło z boćka tego paszczy.
"Żabusia" - wymruczał, łopocząc skrzydłami,
"Żabusia, by wpadła do paszczy otchłani".

Ten pokaz podglądał, (choć tak się nie godzi),
wilk, co na polanie za złego uchodził.
"Bocianik, choć chudy" - przeliczył w ekselu -
"łupem będzie niezłym, prawdziwe trofeum".
Decyzja więc szybka konieczna tu była -
ktoś inny bociana mógł wrzucić na grilla!
Wilk zebrał swe siły i zwarł swoje szyki,
musiał być gotowy na boćka uniki.


Gotowość bojową wilczydła naszego
Zobaczył Mareczek, biegając z kolegą.
"Kolego mój drogi" - powiedział zdyszany -
"Tu wilki, w tym kraju, zjadają bociany!".
"Coś trzeba z tym zrobić" - kolega mu odrzekł,
"Bocian nie jest dobry na wilka krwioobieg".
Mareczek niepewnie, lecz musiał przytaknąć:
"Ratujmy bociana i - co więcej - z żabką".

Łatwo rzeczy mówić, trudniej nieco zrobić.
Jak by tu zwierzęta na łące pogodzić?
Marek myślał chwilę, koleś usiadł z boku
(Markowi nie każdy dotrzymuje kroku).
Przyjaźń to rzecz trudna, wśród zwierząt - okrutna,
bo pazury ostre, bo głód i bo kłótnia.
Marek postanowił: "Ja wrogów połączę,
książkę z ich twarzami w sieć pajęczą wplączę".

Tymczasem na łące bocian szukał żaby,
wilk za nim podążał, łup wietrząc niemdławy.
Marek skrypty pisał, grafikę poprawiał,
książkę w sieć wpisywał, pejdż wju przyozdabiał.
Bocian dostał piękny i modny awatar,
Żabie dziurę w kodzie gratisowo łatał.
Misiem - tu nie brakło Markowi odwagi -
Misiem nazwał Marek wirtualne hagi.

Czyhaniem sterany wilk zasiadł na trawie,
Pająk go omotał siecią swoją sprawnie.
Nad tą siecią Marek miał kontrolę pełną,
wilk już nie mógł uciec, szarpał nadaremno -
musiał zalajkować fanpejdża pająka,
potem zaś awatar obejrzeć zająca.
Zostało mu jedno w końcu do zrobienia:
status uzupełniać, dzień urodzin zmieniać.

Tak wilka wciągnęło czytanie o bzdurach
(co porabia pająk, gdzie jest nora szczura),
że o głodzie całkiem zapomniał i boćka
wolał widzieć onlajn niż za boćkiem pląsać.
Marek, skoro wilka złapał w sieć swej książki,
ku żabce skierował pęd moderatorski.
"Ratujmy pogłowie żaby rechotliwej" -
- wpisał, kliknął - poszło - tak utworzył iwent.

Żabce coś plumknęło jakby koło ucha
(choć uszu nie miała, jak każda ropucha),
z trwogą pomyślała o życiu kijanki,
lecz gdy przeczytała, mogła tylko "Lajk it!".
Taki iwent bowiem to dla żaby pewność:
żaby bocianowi więcej nie ulegną!
Smartfonem pstryknęła słit focię kijance
zamieściła szybko na łajfroga sajcie!

Marek patrzył skromnie na to, co się dzieje.
"Któż by mógł pomyśleć, że to przyjaciele -
- żabka, wilk i bocian, znane zoofagi
przesyłają sobie focie, połki, hagi..."
Wilk nie pożre boćka, bocian żabki nie tknie,
zwierzęta są miłe, spokojne i grzeczne,
generują posty, tagują swe zdjęcia,
żadne nie pamięta wiosennego spięcia.

To był bowiem ten dzień - pamiętacie przecie,
choć was wtedy jeszcze nie było na necie -
- gdy bocian przed lustrem zaplanował łowy
i w czerwonych rajtkach na nie się gotowił.
Wilk podejrzał plany, chciał pożreć bociana,
bo na kruche ptactwo chrapkę miał od rana.
Żabka emigrację musiała planować
na francuskich stołach uda oferować.

Dzięki świetnej myśli Marka z dobrym sercem,
żadne więcej serce nie stanie zwierzęce.
Bocian miny stroi w kamerze ajPada,
wilk montuje filmy, jakby owce zjadał.
Żabka zaś się stała postacią medialną,
francuscy kuchmistrze jej zdjęciem się karmią.
Łąkę więc przechrzczono (oczywiście z hukiem)
od tej pory łąka jest naszym Fejsbukiem!